Wiewiórka pospolita Fotografia przyrodnicza Focus to Infinity

#2 Fotografia przyrodnicza – Wiewiórka pospolita

Był pogodny i ciepły poranek. Wiatr bardzo delikatnie muskał wierzchołki drzew, a na niebie znikały ostatnie chmury. Zapowiadał się spokojny dzień. Wybrałem się więc do lasu w poszukiwaniu okazji do sfotografowania dzikich zwierząt.

Mój wybór padł na pobliskie Lasy Panewnickie.

Niewielki obszar leśny na styku granic Rudy Śląskiej, Chorzowa oraz Katowic. Spędziłem tam sporą część dzieciństwa, a i teraz, już jako dorosły facet, bywam tam ot po prostu, pospacerować. Ostatnio nawet miałem okazje wypatrzyć polującego lisa na niewielkiej polanie. To znaczy nie ja, a moja dziewczyna, ale niech będzie, że wypatrzyliśmy. Tak więc zwierzęta na pewno tam są. Teraz tylko je znaleźć, zanim one znajdą mnie.

Nie jest to łatwe zadanie dlatego ubrałem na siebie ciemny strój z nadzieją, że wtopie się w ten sposób w otoczenie. Nawet wyjąłem z szafy swój stary mundur, jeszcze z czasów szkolnych i przyodziałem na plecy, pomimo sporego upału. Jeszcze chusta oraz czapka na głowę i byłem gotów. Choć było mi strasznie gorąco, ten poranek należał do całkiem ciepłych, to nauczony doświadczeniem pozostałem w całości zakryty. Wszystko aby, po pierwsze nie przykuwać wzroku mieszkańców lasu oraz, po drugie, nie być zjedzonym żywcem przez te latające kur&*$. Jak nutelle kocham kiedyś mnie wykończą.

Z jakiegoś powodu zostałem obdarzony cechami które wabią te podstępne bzyczące pijawki niczym reperacje wojenne żydów. Zawsze otacza mnie cała chmara i tylko czeka na mój najmniejszy błąd, by rzucić się mi do gardła. Nie tym razem skur^@*^&. Dla wzmocnienia pancerza psiknąłem tu i tam preparatem odstraszającym. Jak na kilka godzin w lesie dopadło mnie tylko około 8 sztuk. To naprawdę świetny wynik! Tak zabezpieczony oraz zamaskowany poruszałem się najciszej jak potrafiłem. Niczym wilk który wypatrzył swoją ofiarę.

Skradałem się przed niewidzialnymi istotami, przekonany o ich obecności.

Każdy krzak, każda gałąź, każdy korzeń to potencjalny cel. Cel dla aparatu oczywiście. Bo taki jeleń, z większego dystansu, nie różni się niczym od krzaków. Dlatego skrycie, uparcie, podkradałem się do każdej podejrzanej kępki trawy.

Moje wysiłki zostały nagrodzone. Co prawda nie znalazłem żadnego ginącego gatunku, czy innego rzadkiego okazu, to i tak satysfakcja była taka jakbym co najmniej sfotografował bizona. Przed moim obiektywem znalazła się wiewiórka pospolita. Cicha, zwinna i cholernie szybka. Z moim manualnym 200 milimetrowym obiektywem nie było to łatwe zadanie ale za to satysfakcja większa. Zrobiłem to jak stary wyga – manualnie. Zupełnie tak jak Indianie swoje canoe, a Eskimosi swoje sanie. Prawdziwy old school. Tak się to robi.

3 myśli na temat “#2 Fotografia przyrodnicza – Wiewiórka pospolita

  1. Film mega… Niemy, bo taki powinien być człowiek w lesie by usłyszeć to co powinien chcieć usłyszeć. Ogarnięci na co dzień zgiełkiem, nie potrafimy zapanować nad tym szumem natury w uszach, nad tą ciszą która przenika przez nas na wylot (i nie mam tu na myśli szumu insektów) Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz