Południowa ściana Bosrucka Focus to Infinity Fotografia Krajobrazowa

#13 Fotografia krajobrazowa – Południowa ściana Bosrucka

Południowa ściana Bosrucka Focus to Infinity Fotografia krajobrazowa

Poranek zaczął się tak, jak powinien każdy zimowy dzień. Świeży śnieg pokrywał wszystko dookoła. Idealna zapowiedź tego, co miało się wydarzyć. Z przyjemnością odśnieżyłem samochód i rozpocząłem moją podróż w kierunku Austriackich Alp. Czekało mnie około 600 kilometrów lokalnych dróg co przekładało się na 10 godzin jazdy. Unikam autostrad, gdyż zwykle są mało widokowe oraz nie pozwalają zatrzymać się tam, gdzie mam ochotę. Dlatego, choć podróż lokalnymi drogami była dłuższa i bardziej wyczerpująca fizycznie, to jednak przyjemniejsza.

Kierowałem się w stronę Północnych Alp Wapiennych, a dokładniej w Alpy Ennstalskie. Nie miałem zarezerwowanego żadnego hotelu dlatego też nigdzie się nie śpieszyłem. To niesamowicie komfortowe podróżować beż dokładnego harmonogramu. Wiedziałem tylko, że następnego dnia będę chciał zaatakować swój pierwszy zimowy cel w Alpach.

Noc spędziłem w samochodzie. Choć temperatura spadła grubo poniżej zera, to dwa śpiwory oraz termofor z gorącą wodą okazały się w pełni wystarczające. Było mi wygodnie do tego stopnia, że przespałem swój budzik! Dlatego perspektywa wschodu słońca wysoko w górach legła w gruzach. Jednakże warunki były na tyle interesujące, że już po wyjściu z samochodu miałem przed sobą piękny widok. Nie pamiętam dokładnie która była godzina, ale do wschodu słońca było jeszcze kilkadziesiąt minut.

Panowało bardzo delikatne, rozproszone światło, a ja miałem okazję być delikatnie powyżej mgły. Dzięki temu zwykła droga zmieniła się w prawdziwie magiczną ścieżkę.

Południowa ściana Bosrucka Focus to Infinity Fotografia Krajobrazowa

Zaraz po tym zdjęciu rozpocząłem swoją drogę na Bosruck. Na początkowym etapie szlak jest zaznaczony przez narciarzy. Taki trop ułatwia podchodzenie, choć wciąż zapadam się mniej więcej do połowy łydki w śniegu. Szybko zaczynam sobie zdawać sprawę, że rakiety śnieżne byłyby bardzo pomocne. Gdy pnę się do góry pierwsze promienie słońca zaczynają smagać wierzchołek Bosrucka. Widok jest oszałamiający. Dzięki temu, że jestem już dość wysoko widoczność jest absolutnie fenomenalna, gdyż wszystkie mgły kłębią się dużo niżej.

Gdy docieram do przełęczy na wysokości 1422 metrów jestem już silnie zmęczony. Szlak przestał istnieć, trzeba torować w głębokim śniegu. Wczorajsze 10 godzin za kółkiem również nie pomaga. Tego dnia mam jeszcze do pokonania 250 kilometrów dlatego nie chcę się przeforsować. Rezygnuje z dalszej drogi na szczyt. Zawiodły dwa czynniki, choć tylko jeden był decydujący. Rakiety śnieżne. Bez nich samodzielne poruszanie się w tym terenie jest po prostu zbyt męczące. Drugim elementem jest waga plecaka. Samego sprzętu fotograficznego mam około 6 – 7 kilogramów. Może warto pomyśleć nad redukcją wagi w przyszłości?

Zostawiam te rozterki na później i wyciągam aparat. Widok z przełęczy jest fenomenalny. Południowa ściana Bosrucka opada gwałtownie w kierunku doliny. Bogata w detale takie jak nawisy, iglice czy totalnie pionowe skały.

W zasadzie, gdyby wyciąć fragment tego krajobrazu można odnieść wrażenie, że równie dobrze spoglądamy na 7 czy 8 tysięczniki gdzieś w Himalajach. Sylwetka Bosrucka jest po prostu kwintesencją gór.

Do wykonania tego zdjęcia posłużył mi Tamron 28-75 f/2,8. Jednak zabrakło trochę zoomu i finalnie zdjęcie jest scropowane. Słońce już od jakiegoś czasu silnie operowało na niemal bezchmurnym niebie dlatego czas migawki wynosił 1/1600. Statyw absolutnie nie był potrzebny, jednak skoro już go wniosłem to oczywiście z niego skorzystałem.

Widoki które rozpościerały się dookoła były fenomenalne. Warstwa chmur długo utrzymywała się w dolinach, dzięki czemu wyłaniające się z morze mgieł góry robiły jeszcze większe wrażenie.
Nie cieszyłem się jednak tym widokiem długo z powodu silnych podmuchów wiatru na przełęczy. 15 minut stagnacji okazało się wystarczające, by zacząć wychładzać mój organizm. Rozpocząłem zejście do samochodu co chwila oglądając się za siebie, by jeszcze nasycić wzrok tą piękną górą. Jestem pewien, że kiedyś wrócę w to miejsce i będąc bardziej przygotowanym zdobędę szczyt Bosrucka.

Poranek w Alpach Focus to Infinity

Dodaj komentarz